niedziela, 21 lutego 2016

Początek roku - "pierwsze koty za płoty"


O ile sięgam pamięcią wstecz jak interesuję się giełdą to nie pamiętam takiego początku roku. Pierwsze 2-3 tygodnie śmiało można nazwać pogromem i dotknęło to prawie wszystkie aktywa. W moim przypadku wartościowo portfel stracił około 15%, zatem wirtualny zysk z zeszłego roku został całkowicie skasowany.  Garstka inwestorów liczyła pewnie na "efekt stycznia" i jakieś  wzrosty ... nic z tych rzeczy. Prawdziwy festiwal był  na  notowaniach ropy gdzie 11 lutego cena za baryłkę zeszła do 26,07$. 
Spodziewam się, że w tym czasie nawet ta pozostała garstka inwestorów znacznie się wykruszyła i na giełdzie pozostali już naprawdę nieliczni inwestorzy indywidualni. Naturalnie mam na myśli inwestorów o spekulacyjnym podejściu, bo portfele długoterminowe sądzę w dużej mierze mają się dobrze, a po ostatnich głębokich przecenach można było je uzupełnić o nierzadko ciekawe, skrajnie przecenione aktywa.

Sygnalizowałem tutaj na blogu, że od paru miesięcy obserwuję jedną spółkę z branży która jest obecnie w głębokiej niełasce i na początku lutego do mojego portfela akcji dołączyła jeszcze jedna spółka. Wybór padł na KOPEX - generalnego wykonawcę przedsięwzięć w górnictwie węgla kamiennego, brunatnego oraz rud metali nieżelaznych. Kopex to już dość rozrośnięta grupa kapitałowa którą współtworzy około 30 firm o zasięgu globalnym.

http://www.kopex.com.pl/

Jeśli chodzi o samą branżę czyli górnictwo wydaje się, że osiągnęła swoje dno, lub brakuje jej do tego niewiele, wystarczy chociażby spojrzeć na spółki wydobywcze (JSW czy Bogdanka). W mojej opinii rola przemysłu wydobywczego w szczególności węgla, ropy (pomijając metale) będzie stopniowa malała chociażby kosztem "zielonej energii", ale jest chyba jeszcze trochę za wcześnie żeby ogłaszać jego całkowitą kapitulację.
Miedzy innymi to spowodowało, że zdecydowałem się zainwestować w spółkę z tej branży. Odnośnie ceny Kopexu to kupowałem 3000 tych udziałów ze średnią 3,54 przy wskaźniku NAV 0,1. Nie wiem co spowodowało tak drastyczną przecenę tych akcji notowanych obecnie poniżej wartości likwidacyjnej. Przeglądając wyniki finansowe widać spadające przychody co jest wiadome w związku z zaistniałą sytuację w górnictwie, jednak obserwując zyski na poziomie skonsolidowanym spółka wypracowuje je corocznie. 
W dodatku w zeszłym roku została wypłacona dywidenda w wysokości 4.90%  (nominalnie 40gr). 
Na dzisiaj spółka jest warta 2,58 mld, a jej wycena giełdowa to tylko 293 mln, zatem coś tu nie gra. Inwestując w tą firmę trochę kierowałem się patriotyzmem lokalnym, bo jedna ze spółek dywizji maszynowej Kopex Machinery jest z mojego miasta i zakład widzę z okna mojego mieszkania :).  Jak zawsze rynek zweryfikuje moje działanie i przyszłość da odpowiedź, czy inwestycja w tą spółkę była dobra. Kupuję spółki na długi termin i  tak też będzie z akcjami Kopexu. Nie jest wykluczone że nie trafiłem w dołek i kurs jeszcze będzie spadać, jednak zakładając poprawę sytuacji w branży i chociażby ostatni ambitny plan Ministra Morawieckiego jest szansa na udaną inwestycję ...

Po zakupach Kopexu mój portfel trochę się zdywersyfikował i obecnie wygląda to tak:


Walor
Cena akt.
Zmiana dzienna
Ilość
Wartość
Średnia cena zakupu
Zysk / strata
Udział
10,52
-0,11 (-1,03%)
19 000
199 880 
5,62
93 100,00 (87,19%)
75,20
7,54
0,05 (0,67%)
5 000
37 700
2,93
23 050,00 (157,34%)
14,18
10,20
0,00 (0,00%)
1600
16 320
5,97
6 768,00 (70,85%)
6,14
KOPEX
3.94
-0,05 (-1.25%)
3 000
11 820
3,54
1 200,00 (11,30%)
4,45


Jak widać obecnie spółka stanowi 4,45% wartości portfela i po około 2 tygodniach dała 11,3% zysku, a czas pokaże czy była to dobra inwestycja.
Odnosząc się do początku roku i pozostałych spółek to świetne wyniki pokazało S4E, spółka miała ponad 2 mln zysku w 4Q co było miłym zaskoczeniem, bo to może być zwiastunem sowitej dywidendy. Poza tym o 80% wzrosły przychody co potwierdza że reorganizacja przynosi pierwsze efekty. Z kolei w MCI już wiadomo o sprzedaży Invii funduszowi Rockway Capital za 325mln PLN. To jeszcze informacja nie do końca potwierdzona, ale MCI ma dostać z transakcji około 270mln PLN zostawiając sobie 20% akcji Invii. Ciekawie jest to, że obecna wycena MCI to 650mln PLN, widać że rynek widzi tylko aktywa MCI notowane na giełdzie nie widząc tych poza nią ... na razie mam nadzieję :) 
Wracając do raportów kwartalnych w przyszłym tygodniu swoje ogłosi Relpol i Kopex, w marcu z kolei ogłoszony zostanie raport roczny MCI. Ten ostatni może być bardzo ciekawy, bo w tym czasie nastąpi ogłoszenie polityki dywidendowej przez prezesa Czechowicza. 

Ps. Zachęcam do udziału w sondzie po prawej stronie odnośnie ryzyka inwestycyjnego mojego portfela akcji :)




































wtorek, 5 stycznia 2016

Rok 2015 - Czas podsumowań




Dobrze jest zrobić jakieś podsumowanie i koniec starego,czy początek nowego roku temu sprzyja. Osobiście robię takie podsumowania co miesiąc, ale nie umieszczam ich tutaj na blogu. Regularnie robię to od 2004 roku zatem nazbierało się już tego pokaźne archiwum. Rok 2015 był dla mnie powiedzmy taki sobie. Wartość portfela zwiększyła się o 14% i na dzień 31 grudnia wyglądało to tak:

Walor
Cena akt.
Zmiana dzienna
Ilość
Wartość
Średnia cena zakupu
Zysk / strata
Udział
11,51
-0,13 (-1,11%)
19 000
218 690 
5,62
111 910,00 (104,80%)
80,91
7,85
0,05 (0,77%)
5 000
39 250
2,93
24 600,00 (142,03%)
14,52
7,66
-0,08 (-1,16%)
1600
12 256
5,97
2 704,00 (28,31%)
4,53

W zasadzie w tym czasie nie dokonywałem większych zakupów poza małą kosmetyką dokupując akcje Relpola i S4E do pełnych ilości wydając na zakupy niecały tysiąc złotych. Portfel osiągnął wartość 270 282 i jest to zgodne z moim celem długoterminowym. Nie ukrywam, że od miesięcy obserwuję jedną spółkę i poluję na jej zakup. Ponieważ jest ona w silnym trendzie spadkowym wciąż czekam na przesłanki zapowiadające zmianę trendu.
Odnosząc się do moich spółek największą tajemnicą jest S4E (akcje trzymane od 2009). Spółka pokazała zyski za 3 kwartały i teraz czekam na informację o kluczowym 4Q. Wiadomo że od tego zależała będzie wysokość ewentualnej przyszłej dywidendy.
Już wiem że był to świetny rok dla Relpola (zakup tych akcji w 2008) który każdego kwartału wypracowywał ładny zysk i wypłacił czwarty raz z rzędu dywidendę - tym razem 0,38 zł na akcję. Relpol skorzystał z wysokiego kursu walut jak zresztą większość  eksporterów.

Moja główna spółka MCI (akcje MCI akumulowałem w latach 2009-2014) mimo, że jej kurs nie wrósł oszołamiająco świetnie się rozwija i pod tym względem jestem zadowolony z posiadanych akcji. Przede wszystkim MCI cały czas buduje wartość i w tym roku z pewnością dołoży sporo powyżej 3 zł do wskaźnika NAV. Ten rok dla MCI to wejście w nową perspektywiczną branżę FINTECH oferującą obsługę płatności, transferów przy pomocy urządzeń mobilnych. Branża jest obecnie jedną z najszybciej rozwijających się na świecie i to ze świetnymi perspektywami. MCI w Polsce już można uznać za lidera w branży, a ostatni zakup spółki Mobiltek nie obył się bez starcia z funduszem Innova Capital. MCI przebił ofertę Innovy i stał się posiadaczem 100% akcji Mobiltek. Trzeba tutaj dodać że to właśnie Mobiltek jest właścicielem DotPay jednego z liderów płatności internetowych i mobilnych w Polsce. Obecnie tak wygląda portfel spółek branży Fintech w aktywach MCI:


http://mci.pl/investments/izettlehttp://mci.pl/investments/azimo
http://mci.pl/investments/mobiltekhttp://mci.pl/investments/11251

W tym roku MCI planuje zainwestować do około 1 mld złotych i wyjść z inwestycji za kwotę około 200mln. W mediach są informacje o zaawansowanym procesie sprzedaży czeskiej spółki Invia. Jest jeszcze coś w co nie bardzo wierzę, a mianowicie zapowiedź wypłaty dywidendy od 2016 roku ... w każdym razie prezes Czechowicz zapowiedział taką możliwość w jednym z wywiadów:
 

Ten rok zapowiada się zatem obiecująco, a ogólnie podsumowując poprzedni 2015 pod kątem moich spółek sądzę, że wykonano w nich przysłowiowy kawał dobrej roboty (szczególnie w MCI) na poczet przyszłych wzrostów. Globalnie jeszcze pewnie trochę czasu potrwa zanim większy kapitał zawita na rynki wschodzące, ale są już tego pewne symptomy o których wspominałem w poprzednim wpisie. 
Na koniec nie pozostaje mi nic innego jak wszystkim czytającym bloga  życzyć udanych inwestycji  i ponadprzeciętnych wzrostów naszych portfeli ... :D






















































































































































































































































niedziela, 11 października 2015

Specyfika rynków wschodzących (Emerging Markets)



Obserwując naszą giełdę w długim terminie widać, że mniej więcej od 4-5 lat panuje na niej marazm nazywany przez analityków technicznych popularnie trendem horyzontalnym.
Za taki stan rzeczy można obwiniać rząd, który dokonał demontażu OFE, inna sprawa to taniejące ostatnio surowce (duży udział KGHM w indeksie WIG20), spadające akcje banków (obietnice pomocy frankowiczom). Nie bez znaczenia są też zapowiedzi wprowadzenia podatku bankowego i inne nie do końca poważne pomysły polityków, żeby tylko przyciągnąć do siebie potencjalnych wyborców. Dochodzi jeszcze do tego konflikt na Ukrainie, kryzys imigracyjny, czy wojna z ISIS i mamy całkiem niezły zestaw odstraszający potencjalnego inwestora ...

Jak wiadomo bez większego kapitału nasz rynek nie ruszy na północ, a ten póki co omija rynki wschodzące i to jest w mojej opinii głównym problemem GPW. Największe fundusze globalne (Black Rock,  Franklin Templeton) których aktywa sięgają miliardy dolarów wydawać by się mogło nastawione są defensywnie do Emerging Markets. Zresztą fundusze hedge znane ze swojego spekulacyjnego nastawienia grają przeciw tym rynkom co otwarcie we wrześniu stwierdził Sam Dietrich z Pacyfic Alternative Asset Management:

"To już masowa strategia. W długim terminie nadal sądzę, że powinna być skuteczna, jednak można oczekiwać znaczących wahań - skomentował Sam Dietrich w wypowiedzi dla Bloomberga" 

Ciekawie wygląda indeks iShares MSCI Emerging Markets ETF mający ekspozycję na 17 krajów z rynków wschodzących (w tym Polskę) w perspektywie długoterminowej, a tak wygląda w korelacji z naszym WIG20:

 
Na powyższym wykresie  doskonale widać jak od początku 2011 roku postrzegane są rynki wschodzące, a inwestorzy mogą tylko pozazdrościć nowych rekordów indeksów na rynkach rozwiniętych. Nasz rynek pod tym względem wypada gorzej od przeciętnej i jak widać w perspektywie 10-cio letniej prezentuje ujemną stopę zwrotu.  Czy taki stan rzeczy będzie jeszcze trwał długo ?
To pytanie pewnie nurtuje wielu inwestorów próbujących prawidłowo ocenić przyszły rozwój sytuacji na rynkach, a korekta trwająca już kilka miesięcy na wszystkich rynkach również tych rozwiniętych może już sugerować bessę.
Według mnie mamy obecnie sytuację powolnej zmiany sentymentu do rynków wschodzących i są pewne przesłanki mogące potwierdzić taką tezę. Przede wszystkim aktywa rynków EM są relatywnie tanie i jeżeli w mediach pojawiają się informacje, że strategia grania przeciwko nim stała się masowa to coś mi tu nie gra ...

Na początku września została podana informacja o rekordowych odpływach z tych rynków jednocześnie ze wzmianką o rosnącym zadłużeniu państw rozwijających się co jeszcze bardziej powinno mieć wpływ na wyprzedaż   i osłabienie walut. Jeszcze wcześniej, bo na początku sierpnia Instytut Finansów Międzynarodowych alarmuje że obecna przecena akcji i walut rynków wschodzących osiągnęła fazę kryzysową. 
Czytając te wiadomości można maksymalnie zniechęcić się do rynków akcji Emerging Markets i odpuścić sobie jakiekolwiek zakupy, jednak sądzę, że próbowano wywołać sztuczną panikę dążąc do maksymalnej przeceny tych aktywów...

Wiadomo, że rynki prędzej czy później muszą odbić i taką sytuację mieliśmy w tym tygodniu. Jakie informacje towarzyszyły temu odbiciu ? ... przytoczę kilka z nich:


Powyższą opinię wyraził Michael Hasenstab z towarzystwa funduszy Franklin Templeton znany ze swoich kontrariańskich posunięć  twierdząc, że z punktu widzenia wycen to nie jest okazja jaką się ma raz na dekadę, tylko raz na wiele dekad żeby kupić przecenione aktywa. Zarządzający zasygnalizował że skupuje waluty rynków wschodzących. To, że miał rację  potwierdza informacja o największym od 17 lat skoku walut emerging markets , w tym polskiego złotego :


Czytając te opinie zastanawiam się czy obecnie mamy sytuację korekty technicznej na tych rynkach, czy będzie to początek jakiegoś trwalszego trendu ?
Logika i rozsądek wynikający z analizy technicznej nakazuje wierzyć w pierwszy wariant, jednak często okazało się, że gdzie kończy się logika tam zaczyna się giełda. Pewnie że liczę na jakiś trwalszy trend wzrostowy, bo mam akcje i to jest zrozumiałe, jednak jeżeli będzie to tylko zwykła korekta i moje "myślenie życzeniowe" nie spełni się poczekam sobie dalej obserwując i cały czas ucząc się rynków ...

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Cierpliwość - domena inwestorów długoterminowych


Pewnie każdy kupując akcje spółki zakłada jakiś horyzont czasowy w jakim będzie trzymał te papiery, żeby je potem sprzedać. Ciekawe jaki był tok myślenia Warrena Buffeta, który w 1988 roku kupował akcje Coca Coli i trzyma je do dnia dzisiejszego (to już 27 lat). Naturalnie kto zna jego styl inwestowania zna odpowiedź, jednak trzymanie pozycji przez tak długi okres wymaga wręcz anielskiej cierpliwości. 
Zgadzam się z tym co powiedział  Jesse Livermore, że ludzie cierpliwi na giełdzie należą do rzadkości. Zresztą odnoszę wrażenie, że cały przemysł inwestycyjny raczej nie darzy inwestorów długoterminowych specjalną sympatią, chociażby za małe wpływy z prowizji z tytułu rzadziej zawieranych transakcji kupna i sprzedaży. Również fiskus nie ma nic z akcji trzymanych przez długie lata z których zapłata podatku odkładana jest w przyszłość. 

Jeżeli spojrzeć na literaturę fachową większość autorów prowadzi inwestora od transakcji do transakcji wspierając się często sygnałami analizy technicznej i stosowaniem zleceń stop loss jako złoty środek ochrony przed stratami. Jednocześnie niewiele mówi się o trendach długoterminowych, cyklach gospodarczych, polityce dywidendowej . Często zapomina się o wartości wewnętrznej spółki, kompetencji zarządu, planach rozwojowych etc.
Ludzie w większości przypadków chcą żeby wszystko się szybko udawało, bez żadnych problemów. Najlepiej jakby sukces był natychmiastowy bez pracy i wysiłku, a perspektywa czekania i odroczenia niepewnej gratyfikacji jest nie do przyjęcia. Taką postawę doskonale wykorzystują brokerzy na platformach forexowych, sprzedawcy systemów inwestycyjnych, gdzie wszystko dzieje się dynamicznie i daje iluzję natychmiastowej kontroli. 

Jeżeli przyjąć że cierpliwość to umiejętność czekania, można odnieść wrażenie że dzisiejszym światem rządzi brak cierpliwości. Nie można przecież tracić czasu na czekanie, trzeba działać bo świat ucieka do przodu, a my powinniśmy cały czas go gonić... Coś mi się wydaje, że zafundowano nam niezły "wyścig szczurów". Jednym to przychodzi łatwiej, innym z kolei trudno znaleźć się w takiej rzeczywistości. W niektórych firmach, korporacjach zaraz po przyjściu rano do pracy widzi się motta przewodnie jak chociażby :

"Trzeba biec z całych sił by pozostać w miejscu. Żeby poruszać się do przodu trzeba biec dwa razy szybciej."
Lewis Carroll "Przygody Alicji w Krainie Czarów"

Implementacja powyższego stylu działania z pewnością nie ukształtuje w mentalności człowieka umiejętności jaką jest umiejętność czekania. Ludzie po prostu nie chcą czekać i nie umieją czekać, podobni są często do małych rozkapryszonych dzieci.

A teraz podam przykład jak można korzystać z umiejętności czekania w inwestowaniu długoterminowym.
W 2008 roku spółką która została solidnie przeceniona przez rynek był Swarzędz. Ta znana spółka była wręcz ikoną polskiego przemysłu meblowego notowana od początku na GPW. W tamtym czasie spółka miała spore problemy z zadłużeniem i popadła w tarapaty finansowe. Pewne ruchy zarządu wskazywały na odrodzenie się spółki i wyjście na prostą, dlatego kupiłem pakiet akcji licząc na stabilizację sytuacji. Gdyby wtedy był ktoś kompetentny w zarządzie spółka mogłaby znowu wrócić na podium jeśli chodzi spółki meblowe, a sama marka "Swarzędz" miała naprawdę sporą wartość i oznaczała  prestiż i styl. Tak się jednak nie stało, nikt nie miał dobrej woli żeby spółkę uratować i ta zbankrutowała. Na akcjach Swarzędza poniosłem pewną stratę, ale przy okazji nauczyłem się jakie znaczenie ma w firmie kompetentny zarząd i że może nawet upaść spółka wydawać by się mogło niezatapialna.
Jak wiadomo Polska to potentat jeśli chodzi o produkcję mebli które cenione są na całym świecie, a oprócz Swarzędza którego już nie ma jest wiele innych spółek, które je produkują. Te notowane na giełdzie to Forte i Paged. Ja skupie się na tej drugiej choć obydwie to spółki cykliczne nadające się świetnie do portfeli dywidendowych , ale i skoncentrowanych.
Co stało by się gdybym dostrzegł np. Paged w marcu 2009 ? Po doświadczeniach ze Swarzędzem wolałem zapomieć o spółkach meblowych jak się później okazało całkiem niesłusznie. Poniżej przedstawiam wykres 10-letni Pagedu:


Po wyniszczającej bessie 2007-2009 spółka z poziomu 72zł spadła do tylko 2zł. Wskaźnik cena do wartości księgowej wynosił wtedy 0,25. Z pewnością spółka miała problem z osiąganymi zyskami, bo C/Z wtedy nie był podawany. Kiedy w marcu nastąpiła zmiana trendu na GPW walory te  w półtora miesiąca wzrosły o 100% ! Taki wzrost pewnie wywołał falę sprzedaży u inwestorów zadowolonych z pokaźnego zysku, ale spółka rosła dalej osiągając na początku 2010 roku cenę 24zł, co dawało roczną stopę zwrotu około 1200%. Po 3-letniej konsolidacji i widocznej na wykresie formacji spodka akcje Pagedu oscylują obecnie w okolicy 60zł, zatem od dołka z 2009 roku spółka dała zarobić cierpliwym inwestorom ponad 2000%.
Bardzo podobną historię ma Forte, a spółka ta dodatkowo płaci systematycznie dywidendy, czego nie można powiedzieć o Pagedzie.

Bez wątpienia spółki meblowe to te, które są jednymi z  liderów nowej hossy i inwestorzy mający ich walory mają powody do zadowolenia. Nie ukrywam, że liczę że przyjdzie czas na spółki z mojego portfela, a choć mam na nich już przyzwoite stopy zwrotu daleko im jeszcze do spółek meblowych.  Z pewnością będzie potrzeba mi jeszcze trochę cierpliwości tak potrzebnej inwestorom długoterminowym.
A spółki meblowe sobie zapamiętam na przyszłość jako te przynoszące ponadprzeciętne stopy zwrotu ...

środa, 17 czerwca 2015

Subiektywnie o dywersyfikacji ...


Temat dywersyfikacji, bądź koncentracji portfela juz był poruszany na blogu, nie mniej jednak pokuszę się o kilka własnych spostrzeżeń. Naturalnie moje podejście do tematu ma swoje konsekwencje w doborze społek portfelowych jakie tu prezentowałem i póki co jak narazie pozostaje przy swoim stanowisku. 
W jednym z komentarzy do wpisu zaznaczyłem jednak, że postawa ta może ulec zmianie i postaram się  to trochę to wyjaśnić.
Wiem już od niektórych  czytelników bloga, że akurat mój portfel byłby dla większości nie do zaakceptowania, a środki trzymane w tylko 3 spółkach i to w takich proporcjach niejednemu inwestorowi spędzałyby sen z powiek wywołując sporo emocji i ogólny dyskomfort. Również długi czas w którym trzymam akcje, a najstarsze zakupy pochodzą z 2008 roku wywołuje u większości zdumienie. Jeśli chodzi o same spółki reakcja jest podobna i to akurat mnie specjalnie nie dziwi, bo wydają się one zapomniane przez rynek i nie są obiektem zainteresowania graczy mających spekulacyjne podejście do giełdy...

Jestem zdania że największe zyski pochodzą z portfeli o wysokiej koncentracji i mimo, że czasem nie są one zbyt bezpieczne to konstruując je można o takie bezpieczeństwo zadbać. Z kolei te o wysokiej dywersyfikacji nastwione są głównie na bezpieczeństwo, a z zyskami bywa różnie. Naturalną rzeczą jest że są to też często portfele nastawione na dywidendy.
W moim przypadku ma też znaczenie wielkość zainwestowanych środków i tutaj również przy małym kapitale trudno mówić o dynamicznych wzrostach w portfelach zdywersyfikowanych, nawet jeżeli trafi się tam jakaś spółka o wysokiej stopie zwrotu jej niewielki udział nie podbije znacząco wartości portfela.

Czy mój portfel zatem jest aż tak ryzykowny ?  

Jak pisałem wg jednych tak, ja z kolei uważam że nie do końca. Mam kilka poduszek powietrznych które powodują że czuję się z nim zupełnie dobrze. Przede wszystkim zadbałem o "właściwe" ceny moich spółek kupując je dużo poniżej wartości księgowych w fazch rynku gdzie panował często skrajny pesymizm, a wiadomo, że najlepsze ceny oferują w ostatniej fazie bessy ostatni sprzedający.
Wybierałem spółki które znam, mają jakąś przewagę w danym segmencie rynku, są dobrze zarządzane i w przypadku lepszej koniunktury gospodarczej (cyklu) zachowują się dużo lepiej od przeciętnych.
Najcięższa spółka portfela (MCI) składa się z około 40 spółek portfelowych, zatem jest to już coś w rodzaju dywersyfikacji w ramach jednej spółki. Nieudana inwestycja, a nawet bankructwo jednej ze spółek portfelowych MCI nie musi oznaczać dużych problemów.
Bardzo ważną sprawą jest też płynność i tak udział w S4E wynosi 4%,  w przypadku potrzeby wyjścia z inwestycji nie powinno to trwać zbyt długo. O problemie płynności doskonale wiedzą niektórzy inwestorzy na rynku NewConnect gdzie wyjście, lub wejście z większym kapitałem jest prawie niemożliwe. Z MCI nie powinno być problemów, przy moim zaangażowaniu płynność jest tam wystarczająca.

Czy włożenie jak to mówią wszystkich jajek do jednego koszyka będzie przyczyną upadku portfela, czy może jego wzrostu ?
Ja wierzę, że sprawdzi się drugi wariant i mimo że jest on zaprzeczeniem wielu teorii literatury fachowej widzę sporą szansę na jego powodzenie. Tak jak pisałem póki co nie oczekuję komfortu  inwestując na giełdzie, choć dążenie do spokoju i harmonii jest naturalnym dążeniem większości ludzi. Obecnie moja strategia po sześcioletniej akumulacji polega na nic nie robieniu i spokojnym siedzeniu na "tyłku". Mimo, że mój styl dość znacznie odbiega od stylu W.Buffeta postaram się trzymać jednego z jego cytatów ze sprawozdań BH:

" Kamieniem węgielnym naszego stylu inwestowania jest ospałość granicząca z gnuśnością"


Dość oryginalnie kwestię cierpliwości ujął Jesse Livermoore dzieląc się swoimi przemyśleniami po latach spędzonych na giełdzie:

"A teraz pozwólcie, że powiem wam jedną ważną rzecz po tym jak spędziłem na Wall Street wiele długich lat, i po tym, jak zarobiłem tam i straciłem wiele milionów dolarów, pragnę stwierdzić, że tym co zarabiało dla mnie naprawdę duże pieniądze wcale nie była ani oszałamiająca inteligencja, ani tajemnicze impulsy - była to umiejętność cierpliwego siedzenia na czterech literach. Rozumiecie ?? Siedzenie na własnej dupie. Właśnie tak. Wcale nie tak trudno prawidłowo ocenić rynek.

Ludzie którzy potrafią równocześnie mieć rację i spokojnie utrzymywać pozycje są rzadkością. Jest to jedna z najtrudniejszych umiejętności do opanowania. Nie ma takich, którzy potrafiliby wyłapywać wszystkie drobne fluktuacje. Jednym z milowych kroków na drodze do sukcesu jest oduczenie się prób kupowania dołków, czy sprzedawania szczytów - te kilka procent ceny jest nieodmiennie najdroższą częścią całej akcji. Gdyby zliczyć, ile milionów dolarów kosztowały inwestorów próby łapania dołków, czy sprzedaży szczytów, to można by za te pieniądze śmiało rozwiązać problem głodu na naszej planecie - i to na wiele dekad ...... "

Temat cierpliwości w inwestycjach, który ściśle powiązany jest z nudą  poruszę w następnym wpisie.
Wracając do dominującej spółki portfela jaką jest MCI można zarzucić jej, że nie ma w swojej ofercie jakiegoś rozpoznawalnego dobrze sprzedającego się produktu jak np. Żywiec, Amica, czy Ursus. Gdy jednak porówna się MCI z innymi spółkami nowej gospodarki np.w USA (Amazon, Ebay, Facebook)  nie trudno zauważyć drzemiący potencjał, a jego uwolnienie w mojej opinii jest tylko kwestią czasu ...


środa, 10 czerwca 2015

Tomasz Czechowicz - założyciel MCI


Postać prezesa MCI jakim jest p.Tomasz Czechowicz mimo młodego wieku (45l) nadawałby się do napisania całkiem niezłej biografii.  Już jako 20-latek był prezesem spółki JTT największego producenta komputerów klasy PC, a było to w latach 90-tych. Wiadomo co się potem stało z tą spółką (upadłość w wyniku błędu urzędników skarbowych), jednak to zdarzenie wcale nie podcięło skrzydeł młodemu biznesmenowi.
Myślę, że nawet wzmocniło go i dało coś w rodzaju solidnego bagażu doświadczeń jak poruszać się w polskim środowisku biznesowym. 
Na przestrzeni około 25 lat byliśmy świadkami czasów wzrostów jak i kryzysów ... to daje pewną perspektywę i doświadczenie z którego  prezes wyciągał wnioski na przyszłość. Owszem, o wiele więcej mają tutaj do powiedzenia kraje zachodnie czy np.USA, gdzie tradycje wielu znanych firm, czy koncernów sięgają kilku pokoleń.
W mojej opinii inaczej sprawa wygląda w branżach "nowej gospodarki", gdzie tak naprawdę pierwsze znane firmy zaczęły działać w latach 70-80-tych zeszłego stulecia, a wielu właścicieli globalnych firm technologicznych to przecież dzisiaj ludzie którzy są jeszcze całkiem młodzi ... to daje w miarę równy start również krajom takim jak my, czyli z dawnego bloku wschodniego.

Na wyniki biznesowe prezesa MCI nie trzeba było czekać długo, a w 2001 na Forum Ekonomicznym w Davos Czechowiczowi przyznano tytuł Globalnego Lidera Jutra. W 2007 roku został wyróżniony jako najlepszy manager roku. W roku 2000 uznano go za jednego z dziesięciu najbardziej wpływowych ludzi w europejskim internecie w rankingu TOP 10 Business Week.
Odnośnie wykształcenia prezes jest absolwentem Politechniki Wrocławskiej, Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu, oraz programu  Executive MBA Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie i University of Minnesota.

W Polsce znalazłoby się sporo biznesmenów, czy prezesów o równie barwnym CV i bardzo ciekawych dokonaniach, o których można się przecież dowiedzieć w różnych mediach. Na co zwracam uwagę w przypadku Czechowicza to jego styl wizjonera, często w ten sposób wyprzedza ludzi z branży i na tym między innymi polega jego przewaga nad konkurencją.
Ja jestem długodystansowcem w inwestycjach, on z kolei w prowadzeniu biznesu jakim jest MCI. Zresztą gdyby prześledzić jego profil na facebooku widać, że z zamiłowania  prezes lubi biegać i robi to w różnych częściach świata, o czym można dowiedzieć się za pośrednictwem aplikacji Endomondo. Z  tym bieganiem u Czechowicza to jest tak, że nie są to kilometry, ale maratony czyli w sporcie to też długodystansowiec ... poza tym miłośnik gór i innych sportów ekstremalnych o dobrze skalkulowanym ryzyku.
Najlepsze inwestycje prezesa Czechowicza to czasy kryzysów i okresy bessy na giełdach, kiedy firmy technologiczne odcięte są od taniego kapitału ... wtedy zaczyna się dla niego "czas łowów". Takie inwestycje można realizować dzięki znakomitej płynności, a w kryzysie MCI zawsze ją utrzymuje na wysokim poziomie.

Doskonałym przykładem jest tutaj inwestycja w Mall.cz, największy e-sklep w Europie Wschodniej obejmujący swym działaniem kilka krajów. MCI w 2010 zapłacił za pakiet 18% akcji około 12 mln euro, a w 2012 sprzedał ten pakiet za 38 mln euro (165 mln PLN) południowoafrykańskiej Grupie Naspers, która w Polsce jest miedzy innymi właścicielem Allegro i GG . Stopa zwrotu z tej inwestycja to około 170% IRR (4,2x cash on cash).

środa, 3 czerwca 2015

MCI - ciekawsze spółki portfelowe

Gdyby policzyć spółki wchodzące w skład wszystkich pięciu funduszy MCI to będzie ich na dzień dzisiejszy 39. Liczba ta zmienia się, ponieważ co pewien okres czasu spółka realizuje wyjścia z inwestycji, albo dokonuje nowych zakupów. I tak najcięższy pod względem wielkości spółek jest fundusz MCI.EuroVentures FIZ , w którym znajdują się takie firmy jak:


        
       
 

Jeszcze niedawno  dominującym  aktywem MCI była ABC DATA, sytuacja jednak zaczęła się od pewnego czasu zmieniać i w mojej opinii jest to bardzo korzystne. Oprócz spółki Index Grup, tureckiego lidera dystrybucji IT w zeszłym roku dołączyła Grupa Wirtualna Polska. Z dwóch pierwszych spółek MCI już co roku przyjmuje dość spore dywidendy mające istotne znaczenie w zyskach. Grupa Wirtualna Polska  z kolei jest świeżo po debiucie giełdowym i z pozyskanych środków dokonuje ciekawe akwizycje mające na celu umocnienie pozycji lidera w branży. 
Najwięcej w 2006 roku MCI zapłacił za ABC Datę, była to transakcja lewarowana tzw. big ticket w kwocie 58 mln Euro. Gdyby podliczyć samą kwotę dywidend z ostatnich 3 lat to z ABC Daty na konto MCI wpłynęło około 54 mln PLN. Spora dywidenda w tym roku wpłynie na konto MCI z IndexGrup, która  to spółka już podała bardzo dobre wyniki. Za udziały w IndexGrup i Grupę Wirtualna Polska MCI zapłacił  około 220 mln PLN, zatem były to jak dla funduszu transakcje znacznej wartości.

Dość ciekawie wygląda skład funduszu MCI.TechVentures 1.0 FIZ w skład którego obecnie wchodzi 19 spółek. Już można powiedzieć, że niektóre z nich to prawdziwe gwiazdy portfela. Są też takie mającę bardzo wysoką dynamikę wzrostu, te z kolei mogą w niedalekiej przyszłości bardzo pozytywnie zaskoczyć. Oto niektóre z nich:






Do bardzo dynamicznych spółek tego portfela na pewno można zaliczyć niemiecką spółkę Windeln.de, spółka branży e-commerce prowadząca sklep internetowy, mająca w swojej ofercie artykuły dla niemowląt. Spółka jest o tyle ciekawa że rośnie rocznie o 100%, dokonuje coraz to nowych akwizycji (ostatnio przejęła Feedo - czeski sklep internetowy działający również w Polsce). Spółka jest świeżo po debiucie na giełdzie we Frankfurcie, dodam tylko, że na krótko przed debiutem w spółkę zainwestował sam Goldman Sachs.
Jeżeli już jestem przy inwestycjach niemieckich wspomnę o ciekawej inwestycji w całodobowy serwis aukcyjny Auctiondata oferujący możliwość licytacji w czasie rzeczywistym unikatowych dzieł sztuki z całego świata. Ta spółka ma swoje centra w Berlinie i Nowym Jorku. Inną spółką z rynku niemieckiego jest AsGoodAsNew, ta z kolei prowadzi sprzedaż odnowionego sprzętu elektronicznego w cenach około  30% taniej, oferując możliwy 30-dniowy termin zwrotu, zapewniając 30-miesięczny okres gwarancji (wg.zasady 3x30). Jest jeszcze 21Diamonds, lider rynku e-commerce w segmencie rynku biżuterii. 21Diamonds buduje silną pozycję w branży na rynku globalnym i robi to całkiem dobrze ...

Jeśli chodzi o morele.net to spółka której atutem jest mocna pozycja rynkowa w sektorze handlu elektroniką. W tym roku spółka dostała najwyższą ocenę klientów którą przyznał jej serwis Opineo. Sądzę, że warto o tym wspomnieć, bo jest to argument podtrzymujący mocną pozycję spółki.

Świetnie wygląda najnowsza inwestycja MCI w spółkę GetTaxi,  a Puls Biznesu określił ją jako "zamach na Ubera". Ten izraelski start-up z branży usług transportowych na żądanie działa już w Londynie, Moskwie, Petersburgu i Nowym Jorku. Spółka już współpracuje z 2000 przedsiębiorstwami wśród których są znane korporacje, a nieoficjalnie wspiera ją brytyjsko-rosyjski miliarder i tutaj domyślam się, że może to być Abramowicz.

Również inwestycja w pigu.lt wydaje się perspektywiczna. Spółka branży e-commerce początkowo działająca na terenie Litwy z powodzeniem dokonuje ekspansji na ternnie pozostałych krajów nadbałtyckich. MCI liczy na ich duży potencjał wzrostu w tamtym regionie, głównie dzięki rozwiniętej strukturze szerokopasmowej i szybszemu wzrostowi gospodarczemu.

Inwestycja w czeską  spółkę branży e-travel jaką jest Inwia jak na MCI jest już dość długa, bo trwa od 2008 roku. W portfelu są to aktywa o znacznej wartości (około 165 mln), a spółka ostatnio zaczyna przyśpieszać swój rozwój. Stało się tak chociażby przez ekspansję na rynku rosyjskim posiadającym ogromny potencjał wzrostu poprzez Travelatę. Ciekawą sprawą jest przejęcie pakietu kontrolnego w 2011 roku TravelPlanet, ta spółka niejako s powrotem wróciła do portfela aktywów MCI.

Zwracam uwagę na coraz większy zasięg geograficzny inwestycji MCI, co powoduję że spółka staje się powoli graczem globalnym. Spółka mimo nie specjalnie dobrej sytuacji geopolitycznej nie boi się inwestycji w Rosji, a prezes często bywa Moskwie. Oprócz inwestycji w Travelatę spółka ma udziały w innej rosyjskiej spółce branży e-travel Oktogo, a także reprezentującą branże e-fashion KupiVip



www.maklerska.pl