niedziela, 26 lutego 2017

Światełko w tunelu ?



Jak widać częstotliwość moich wpisów na blogu nie imponuje, ale specjalnie nie czuję jakiejś  presji na produkowanie wpisów żeby tylko były. Pewnie trochę wynika to z lenistwa, ale też trochę z charakteru blogu. Inwestowanie długoterminowe to nic innego tylko wielkie nudy i można przywołać tu cytat Buffeta:

"Kamieniem węgielnym naszego stylu inwestowania jest ospałość granicząca z gnuśnością"

Ponieważ i ten styl wymaga jakiejś tam aktywności od czasu do czasu trzeba coś przeczytać, przeanalizować, może dokonać korekt w portfelu, albo innych czynności z nim związanych. Jeżeli miałbym krótko scharakteryzować zeszły rok to nie był on dla mnie specjalnie udany. Mój realny portfel akcji składający się z 4 spółek stracił około 11%. O wiele lepiej spisał się wirtualny portfel spółek dywidendowych, który wzrósł z kolei około 10%.  (wliczając zainkasowane dywidendy). Mój obecny realny portfel akcji prezentuje się jak poniżej:

Walor
Cena akt.
Ilość
Wartość
Średnia cena zakupu
Zysk / strata
Udział
2,33
6 000
13 980,00
2,20
780,00 (5,91%)
5,38
4,23
4 000
16 920,00
3,27
3 840,00 (29,36%)
6,52
8,50
19 000
161 500,00
5,62
54 720,00 (51,25%)
62,20
9,80
5 000
49 000,00
2,93
34 350,00 (234,47%)
18,87
11,40
1 600
18 240,00
5,97
8 688,00 (90,95%)
7,02
Podsumowanie


259 640,00

102 378,00 (84,74%)



W porównaniu do ostatniej prezentacji powiększony został udział w spółce Kopex o 1000 akcji  plus do portfela dołączyła ABC Data. (6K akcji). Jak widać ujemny zeszłoroczny wynik był za sprawą MCI. Problem z tą spółka polega na tym, że głównemu właścicielowi nie za bardzo zależy od pewnego czasu na dobrym jej postrzeganiu. Jedną z przyczyn jest dość duży skup akcji własnych jaki już przeprowadzono i ma się w przyszłości przeprowadzić (kilka milionów akcji) i seria obligacji zapadających dopiero w 2018 roku. Obligacje te mają bardzo niekorzystne parametry wymiany na akcje dla dotychczasowych akcjonariuszy, z kolei sam skup wydaje się naturalne główny akcjonariusz chce przeprowadzić po niskich cenach.
   
To powoduje, że stopa zwrotu z inwestycji w akcje MCI jest praktycznie zerowa od początku ich debiutu, a w okresie krótszym jest mocno ujemna. Co powoduje zatem że trzymam te akcje ? 
Spółka cały czas się ładnie rozwija i jest coraz bardziej niedowartościowana. Jest szansa że po zakończonym skupie i zapadnięciu nieszczęsnych obligacji zmieni się jej postrzeganie i w końcu będą  wypłacane akcjonariuszom dywidendy. 
Niestety jest też inne możliwe rozwiązanie, a mianowicie wycofanie MCI z obrotu giełdowego. Dla mnie będzie to oznaczało niepotrzebne zamrożenie kapitału przez okres ostatnich lat i utratę możliwości ewentualnych korzyści z inwestycji w inne spółki. 



W ostatnim kwartale zauważalne jest istotne ożywienie na GPW, a indeksy pną się do góry bez większej jak na razie korekty. W mojej opinii jest to konsekwencja dość niemrawej hossy rozpoczętej w 2009 roku, choć stopy zwrotu na niektórych walorach są już naprawdę imponujące.
Na powyższym 3-miesięcznym wykresie widać jak zachowują się moje spółki na tle WIG20. No cóż jak na razie wygląda to nie najlepiej, mimo że niektóre powoli mówiąc kolokwialnie się zbierają. Niestety największa pozycja portfela jaką jest MCI pewnie jeszcze długie miesiące będzie w uśpieniu, aż do konkretnych rozwiązań. Pewnie wtedy też inwestorzy dowiedzą się jak potoczą się losy spółki, a póki co bez odpowiedniej polityki informacyjnej można tylko snuć możliwe scenariusze .

Naturalnie wszystkim inwestorom składam  nieco spóźnione życzenia udanych inwestycji w tym roku i jak najdłuższego obecnego trendu ... :)

Ps. Zachęcam wszystkich do zagłosowania w sondzie po prawej stronie.



niedziela, 21 lutego 2016

Początek roku - "pierwsze koty za płoty"


O ile sięgam pamięcią wstecz jak interesuję się giełdą to nie pamiętam takiego początku roku. Pierwsze 2-3 tygodnie śmiało można nazwać pogromem i dotknęło to prawie wszystkie aktywa. W moim przypadku wartościowo portfel stracił około 15%, zatem wirtualny zysk z zeszłego roku został całkowicie skasowany.  Garstka inwestorów liczyła pewnie na "efekt stycznia" i jakieś  wzrosty ... nic z tych rzeczy. Prawdziwy festiwal był  na  notowaniach ropy gdzie 11 lutego cena za baryłkę zeszła do 26,07$. 
Spodziewam się, że w tym czasie nawet ta pozostała garstka inwestorów znacznie się wykruszyła i na giełdzie pozostali już naprawdę nieliczni inwestorzy indywidualni. Naturalnie mam na myśli inwestorów o spekulacyjnym podejściu, bo portfele długoterminowe sądzę w dużej mierze mają się dobrze, a po ostatnich głębokich przecenach można było je uzupełnić o nierzadko ciekawe, skrajnie przecenione aktywa.

Sygnalizowałem tutaj na blogu, że od paru miesięcy obserwuję jedną spółkę z branży która jest obecnie w głębokiej niełasce i na początku lutego do mojego portfela akcji dołączyła jeszcze jedna spółka. Wybór padł na KOPEX - generalnego wykonawcę przedsięwzięć w górnictwie węgla kamiennego, brunatnego oraz rud metali nieżelaznych. Kopex to już dość rozrośnięta grupa kapitałowa którą współtworzy około 30 firm o zasięgu globalnym.

http://www.kopex.com.pl/

Jeśli chodzi o samą branżę czyli górnictwo wydaje się, że osiągnęła swoje dno, lub brakuje jej do tego niewiele, wystarczy chociażby spojrzeć na spółki wydobywcze (JSW czy Bogdanka). W mojej opinii rola przemysłu wydobywczego w szczególności węgla, ropy (pomijając metale) będzie stopniowa malała chociażby kosztem "zielonej energii", ale jest chyba jeszcze trochę za wcześnie żeby ogłaszać jego całkowitą kapitulację.
Miedzy innymi to spowodowało, że zdecydowałem się zainwestować w spółkę z tej branży. Odnośnie ceny Kopexu to kupowałem 3000 tych udziałów ze średnią 3,54 przy wskaźniku NAV 0,1. Nie wiem co spowodowało tak drastyczną przecenę tych akcji notowanych obecnie poniżej wartości likwidacyjnej. Przeglądając wyniki finansowe widać spadające przychody co jest wiadome w związku z zaistniałą sytuację w górnictwie, jednak obserwując zyski na poziomie skonsolidowanym spółka wypracowuje je corocznie. 
W dodatku w zeszłym roku została wypłacona dywidenda w wysokości 4.90%  (nominalnie 40gr). 
Na dzisiaj spółka jest warta 2,58 mld, a jej wycena giełdowa to tylko 293 mln, zatem coś tu nie gra. Inwestując w tą firmę trochę kierowałem się patriotyzmem lokalnym, bo jedna ze spółek dywizji maszynowej Kopex Machinery jest z mojego miasta i zakład widzę z okna mojego mieszkania :).  Jak zawsze rynek zweryfikuje moje działanie i przyszłość da odpowiedź, czy inwestycja w tą spółkę była dobra. Kupuję spółki na długi termin i  tak też będzie z akcjami Kopexu. Nie jest wykluczone że nie trafiłem w dołek i kurs jeszcze będzie spadać, jednak zakładając poprawę sytuacji w branży i chociażby ostatni ambitny plan Ministra Morawieckiego jest szansa na udaną inwestycję ...

Po zakupach Kopexu mój portfel trochę się zdywersyfikował i obecnie wygląda to tak:


Walor
Cena akt.
Zmiana dzienna
Ilość
Wartość
Średnia cena zakupu
Zysk / strata
Udział
10,52
-0,11 (-1,03%)
19 000
199 880 
5,62
93 100,00 (87,19%)
75,20
7,54
0,05 (0,67%)
5 000
37 700
2,93
23 050,00 (157,34%)
14,18
10,20
0,00 (0,00%)
1600
16 320
5,97
6 768,00 (70,85%)
6,14
KOPEX
3.94
-0,05 (-1.25%)
3 000
11 820
3,54
1 200,00 (11,30%)
4,45


Jak widać obecnie spółka stanowi 4,45% wartości portfela i po około 2 tygodniach dała 11,3% zysku, a czas pokaże czy była to dobra inwestycja.
Odnosząc się do początku roku i pozostałych spółek to świetne wyniki pokazało S4E, spółka miała ponad 2 mln zysku w 4Q co było miłym zaskoczeniem, bo to może być zwiastunem sowitej dywidendy. Poza tym o 80% wzrosły przychody co potwierdza że reorganizacja przynosi pierwsze efekty. Z kolei w MCI już wiadomo o sprzedaży Invii funduszowi Rockway Capital za 325mln PLN. To jeszcze informacja nie do końca potwierdzona, ale MCI ma dostać z transakcji około 270mln PLN zostawiając sobie 20% akcji Invii. Ciekawie jest to, że obecna wycena MCI to 650mln PLN, widać że rynek widzi tylko aktywa MCI notowane na giełdzie nie widząc tych poza nią ... na razie mam nadzieję :) 
Wracając do raportów kwartalnych w przyszłym tygodniu swoje ogłosi Relpol i Kopex, w marcu z kolei ogłoszony zostanie raport roczny MCI. Ten ostatni może być bardzo ciekawy, bo w tym czasie nastąpi ogłoszenie polityki dywidendowej przez prezesa Czechowicza. 

Ps. Zachęcam do udziału w sondzie po prawej stronie odnośnie ryzyka inwestycyjnego mojego portfela akcji :)




































wtorek, 5 stycznia 2016

Rok 2015 - Czas podsumowań




Dobrze jest zrobić jakieś podsumowanie i koniec starego,czy początek nowego roku temu sprzyja. Osobiście robię takie podsumowania co miesiąc, ale nie umieszczam ich tutaj na blogu. Regularnie robię to od 2004 roku zatem nazbierało się już tego pokaźne archiwum. Rok 2015 był dla mnie powiedzmy taki sobie. Wartość portfela zwiększyła się o 14% i na dzień 31 grudnia wyglądało to tak:

Walor
Cena akt.
Zmiana dzienna
Ilość
Wartość
Średnia cena zakupu
Zysk / strata
Udział
11,51
-0,13 (-1,11%)
19 000
218 690 
5,62
111 910,00 (104,80%)
80,91
7,85
0,05 (0,77%)
5 000
39 250
2,93
24 600,00 (142,03%)
14,52
7,66
-0,08 (-1,16%)
1600
12 256
5,97
2 704,00 (28,31%)
4,53

W zasadzie w tym czasie nie dokonywałem większych zakupów poza małą kosmetyką dokupując akcje Relpola i S4E do pełnych ilości wydając na zakupy niecały tysiąc złotych. Portfel osiągnął wartość 270 282 i jest to zgodne z moim celem długoterminowym. Nie ukrywam, że od miesięcy obserwuję jedną spółkę i poluję na jej zakup. Ponieważ jest ona w silnym trendzie spadkowym wciąż czekam na przesłanki zapowiadające zmianę trendu.
Odnosząc się do moich spółek największą tajemnicą jest S4E (akcje trzymane od 2009). Spółka pokazała zyski za 3 kwartały i teraz czekam na informację o kluczowym 4Q. Wiadomo że od tego zależała będzie wysokość ewentualnej przyszłej dywidendy.
Już wiem że był to świetny rok dla Relpola (zakup tych akcji w 2008) który każdego kwartału wypracowywał ładny zysk i wypłacił czwarty raz z rzędu dywidendę - tym razem 0,38 zł na akcję. Relpol skorzystał z wysokiego kursu walut jak zresztą większość  eksporterów.

Moja główna spółka MCI (akcje MCI akumulowałem w latach 2009-2014) mimo, że jej kurs nie wrósł oszołamiająco świetnie się rozwija i pod tym względem jestem zadowolony z posiadanych akcji. Przede wszystkim MCI cały czas buduje wartość i w tym roku z pewnością dołoży sporo powyżej 3 zł do wskaźnika NAV. Ten rok dla MCI to wejście w nową perspektywiczną branżę FINTECH oferującą obsługę płatności, transferów przy pomocy urządzeń mobilnych. Branża jest obecnie jedną z najszybciej rozwijających się na świecie i to ze świetnymi perspektywami. MCI w Polsce już można uznać za lidera w branży, a ostatni zakup spółki Mobiltek nie obył się bez starcia z funduszem Innova Capital. MCI przebił ofertę Innovy i stał się posiadaczem 100% akcji Mobiltek. Trzeba tutaj dodać że to właśnie Mobiltek jest właścicielem DotPay jednego z liderów płatności internetowych i mobilnych w Polsce. Obecnie tak wygląda portfel spółek branży Fintech w aktywach MCI:


http://mci.pl/investments/izettlehttp://mci.pl/investments/azimo
http://mci.pl/investments/mobiltekhttp://mci.pl/investments/11251

W tym roku MCI planuje zainwestować do około 1 mld złotych i wyjść z inwestycji za kwotę około 200mln. W mediach są informacje o zaawansowanym procesie sprzedaży czeskiej spółki Invia. Jest jeszcze coś w co nie bardzo wierzę, a mianowicie zapowiedź wypłaty dywidendy od 2016 roku ... w każdym razie prezes Czechowicz zapowiedział taką możliwość w jednym z wywiadów:
 

Ten rok zapowiada się zatem obiecująco, a ogólnie podsumowując poprzedni 2015 pod kątem moich spółek sądzę, że wykonano w nich przysłowiowy kawał dobrej roboty (szczególnie w MCI) na poczet przyszłych wzrostów. Globalnie jeszcze pewnie trochę czasu potrwa zanim większy kapitał zawita na rynki wschodzące, ale są już tego pewne symptomy o których wspominałem w poprzednim wpisie. 
Na koniec nie pozostaje mi nic innego jak wszystkim czytającym bloga  życzyć udanych inwestycji  i ponadprzeciętnych wzrostów naszych portfeli ... :D






















































































































































































































































niedziela, 11 października 2015

Specyfika rynków wschodzących (Emerging Markets)



Obserwując naszą giełdę w długim terminie widać, że mniej więcej od 4-5 lat panuje na niej marazm nazywany przez analityków technicznych popularnie trendem horyzontalnym.
Za taki stan rzeczy można obwiniać rząd, który dokonał demontażu OFE, inna sprawa to taniejące ostatnio surowce (duży udział KGHM w indeksie WIG20), spadające akcje banków (obietnice pomocy frankowiczom). Nie bez znaczenia są też zapowiedzi wprowadzenia podatku bankowego i inne nie do końca poważne pomysły polityków, żeby tylko przyciągnąć do siebie potencjalnych wyborców. Dochodzi jeszcze do tego konflikt na Ukrainie, kryzys imigracyjny, czy wojna z ISIS i mamy całkiem niezły zestaw odstraszający potencjalnego inwestora ...

Jak wiadomo bez większego kapitału nasz rynek nie ruszy na północ, a ten póki co omija rynki wschodzące i to jest w mojej opinii głównym problemem GPW. Największe fundusze globalne (Black Rock,  Franklin Templeton) których aktywa sięgają miliardy dolarów wydawać by się mogło nastawione są defensywnie do Emerging Markets. Zresztą fundusze hedge znane ze swojego spekulacyjnego nastawienia grają przeciw tym rynkom co otwarcie we wrześniu stwierdził Sam Dietrich z Pacyfic Alternative Asset Management:

"To już masowa strategia. W długim terminie nadal sądzę, że powinna być skuteczna, jednak można oczekiwać znaczących wahań - skomentował Sam Dietrich w wypowiedzi dla Bloomberga" 

Ciekawie wygląda indeks iShares MSCI Emerging Markets ETF mający ekspozycję na 17 krajów z rynków wschodzących (w tym Polskę) w perspektywie długoterminowej, a tak wygląda w korelacji z naszym WIG20:

 
Na powyższym wykresie  doskonale widać jak od początku 2011 roku postrzegane są rynki wschodzące, a inwestorzy mogą tylko pozazdrościć nowych rekordów indeksów na rynkach rozwiniętych. Nasz rynek pod tym względem wypada gorzej od przeciętnej i jak widać w perspektywie 10-cio letniej prezentuje ujemną stopę zwrotu.  Czy taki stan rzeczy będzie jeszcze trwał długo ?
To pytanie pewnie nurtuje wielu inwestorów próbujących prawidłowo ocenić przyszły rozwój sytuacji na rynkach, a korekta trwająca już kilka miesięcy na wszystkich rynkach również tych rozwiniętych może już sugerować bessę.
Według mnie mamy obecnie sytuację powolnej zmiany sentymentu do rynków wschodzących i są pewne przesłanki mogące potwierdzić taką tezę. Przede wszystkim aktywa rynków EM są relatywnie tanie i jeżeli w mediach pojawiają się informacje, że strategia grania przeciwko nim stała się masowa to coś mi tu nie gra ...

Na początku września została podana informacja o rekordowych odpływach z tych rynków jednocześnie ze wzmianką o rosnącym zadłużeniu państw rozwijających się co jeszcze bardziej powinno mieć wpływ na wyprzedaż   i osłabienie walut. Jeszcze wcześniej, bo na początku sierpnia Instytut Finansów Międzynarodowych alarmuje że obecna przecena akcji i walut rynków wschodzących osiągnęła fazę kryzysową. 
Czytając te wiadomości można maksymalnie zniechęcić się do rynków akcji Emerging Markets i odpuścić sobie jakiekolwiek zakupy, jednak sądzę, że próbowano wywołać sztuczną panikę dążąc do maksymalnej przeceny tych aktywów...

Wiadomo, że rynki prędzej czy później muszą odbić i taką sytuację mieliśmy w tym tygodniu. Jakie informacje towarzyszyły temu odbiciu ? ... przytoczę kilka z nich:


Powyższą opinię wyraził Michael Hasenstab z towarzystwa funduszy Franklin Templeton znany ze swoich kontrariańskich posunięć  twierdząc, że z punktu widzenia wycen to nie jest okazja jaką się ma raz na dekadę, tylko raz na wiele dekad żeby kupić przecenione aktywa. Zarządzający zasygnalizował że skupuje waluty rynków wschodzących. To, że miał rację  potwierdza informacja o największym od 17 lat skoku walut emerging markets , w tym polskiego złotego :


Czytając te opinie zastanawiam się czy obecnie mamy sytuację korekty technicznej na tych rynkach, czy będzie to początek jakiegoś trwalszego trendu ?
Logika i rozsądek wynikający z analizy technicznej nakazuje wierzyć w pierwszy wariant, jednak często okazało się, że gdzie kończy się logika tam zaczyna się giełda. Pewnie że liczę na jakiś trwalszy trend wzrostowy, bo mam akcje i to jest zrozumiałe, jednak jeżeli będzie to tylko zwykła korekta i moje "myślenie życzeniowe" nie spełni się poczekam sobie dalej obserwując i cały czas ucząc się rynków ...

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Cierpliwość - domena inwestorów długoterminowych


Pewnie każdy kupując akcje spółki zakłada jakiś horyzont czasowy w jakim będzie trzymał te papiery, żeby je potem sprzedać. Ciekawe jaki był tok myślenia Warrena Buffeta, który w 1988 roku kupował akcje Coca Coli i trzyma je do dnia dzisiejszego (to już 27 lat). Naturalnie kto zna jego styl inwestowania zna odpowiedź, jednak trzymanie pozycji przez tak długi okres wymaga wręcz anielskiej cierpliwości. 
Zgadzam się z tym co powiedział  Jesse Livermore, że ludzie cierpliwi na giełdzie należą do rzadkości. Zresztą odnoszę wrażenie, że cały przemysł inwestycyjny raczej nie darzy inwestorów długoterminowych specjalną sympatią, chociażby za małe wpływy z prowizji z tytułu rzadziej zawieranych transakcji kupna i sprzedaży. Również fiskus nie ma nic z akcji trzymanych przez długie lata z których zapłata podatku odkładana jest w przyszłość. 

Jeżeli spojrzeć na literaturę fachową większość autorów prowadzi inwestora od transakcji do transakcji wspierając się często sygnałami analizy technicznej i stosowaniem zleceń stop loss jako złoty środek ochrony przed stratami. Jednocześnie niewiele mówi się o trendach długoterminowych, cyklach gospodarczych, polityce dywidendowej . Często zapomina się o wartości wewnętrznej spółki, kompetencji zarządu, planach rozwojowych etc.
Ludzie w większości przypadków chcą żeby wszystko się szybko udawało, bez żadnych problemów. Najlepiej jakby sukces był natychmiastowy bez pracy i wysiłku, a perspektywa czekania i odroczenia niepewnej gratyfikacji jest nie do przyjęcia. Taką postawę doskonale wykorzystują brokerzy na platformach forexowych, sprzedawcy systemów inwestycyjnych, gdzie wszystko dzieje się dynamicznie i daje iluzję natychmiastowej kontroli. 

Jeżeli przyjąć że cierpliwość to umiejętność czekania, można odnieść wrażenie że dzisiejszym światem rządzi brak cierpliwości. Nie można przecież tracić czasu na czekanie, trzeba działać bo świat ucieka do przodu, a my powinniśmy cały czas go gonić... Coś mi się wydaje, że zafundowano nam niezły "wyścig szczurów". Jednym to przychodzi łatwiej, innym z kolei trudno znaleźć się w takiej rzeczywistości. W niektórych firmach, korporacjach zaraz po przyjściu rano do pracy widzi się motta przewodnie jak chociażby :

"Trzeba biec z całych sił by pozostać w miejscu. Żeby poruszać się do przodu trzeba biec dwa razy szybciej."
Lewis Carroll "Przygody Alicji w Krainie Czarów"

Implementacja powyższego stylu działania z pewnością nie ukształtuje w mentalności człowieka umiejętności jaką jest umiejętność czekania. Ludzie po prostu nie chcą czekać i nie umieją czekać, podobni są często do małych rozkapryszonych dzieci.

A teraz podam przykład jak można korzystać z umiejętności czekania w inwestowaniu długoterminowym.
W 2008 roku spółką która została solidnie przeceniona przez rynek był Swarzędz. Ta znana spółka była wręcz ikoną polskiego przemysłu meblowego notowana od początku na GPW. W tamtym czasie spółka miała spore problemy z zadłużeniem i popadła w tarapaty finansowe. Pewne ruchy zarządu wskazywały na odrodzenie się spółki i wyjście na prostą, dlatego kupiłem pakiet akcji licząc na stabilizację sytuacji. Gdyby wtedy był ktoś kompetentny w zarządzie spółka mogłaby znowu wrócić na podium jeśli chodzi spółki meblowe, a sama marka "Swarzędz" miała naprawdę sporą wartość i oznaczała  prestiż i styl. Tak się jednak nie stało, nikt nie miał dobrej woli żeby spółkę uratować i ta zbankrutowała. Na akcjach Swarzędza poniosłem pewną stratę, ale przy okazji nauczyłem się jakie znaczenie ma w firmie kompetentny zarząd i że może nawet upaść spółka wydawać by się mogło niezatapialna.
Jak wiadomo Polska to potentat jeśli chodzi o produkcję mebli które cenione są na całym świecie, a oprócz Swarzędza którego już nie ma jest wiele innych spółek, które je produkują. Te notowane na giełdzie to Forte i Paged. Ja skupie się na tej drugiej choć obydwie to spółki cykliczne nadające się świetnie do portfeli dywidendowych , ale i skoncentrowanych.
Co stało by się gdybym dostrzegł np. Paged w marcu 2009 ? Po doświadczeniach ze Swarzędzem wolałem zapomieć o spółkach meblowych jak się później okazało całkiem niesłusznie. Poniżej przedstawiam wykres 10-letni Pagedu:


Po wyniszczającej bessie 2007-2009 spółka z poziomu 72zł spadła do tylko 2zł. Wskaźnik cena do wartości księgowej wynosił wtedy 0,25. Z pewnością spółka miała problem z osiąganymi zyskami, bo C/Z wtedy nie był podawany. Kiedy w marcu nastąpiła zmiana trendu na GPW walory te  w półtora miesiąca wzrosły o 100% ! Taki wzrost pewnie wywołał falę sprzedaży u inwestorów zadowolonych z pokaźnego zysku, ale spółka rosła dalej osiągając na początku 2010 roku cenę 24zł, co dawało roczną stopę zwrotu około 1200%. Po 3-letniej konsolidacji i widocznej na wykresie formacji spodka akcje Pagedu oscylują obecnie w okolicy 60zł, zatem od dołka z 2009 roku spółka dała zarobić cierpliwym inwestorom ponad 2000%.
Bardzo podobną historię ma Forte, a spółka ta dodatkowo płaci systematycznie dywidendy, czego nie można powiedzieć o Pagedzie.

Bez wątpienia spółki meblowe to te, które są jednymi z  liderów nowej hossy i inwestorzy mający ich walory mają powody do zadowolenia. Nie ukrywam, że liczę że przyjdzie czas na spółki z mojego portfela, a choć mam na nich już przyzwoite stopy zwrotu daleko im jeszcze do spółek meblowych.  Z pewnością będzie potrzeba mi jeszcze trochę cierpliwości tak potrzebnej inwestorom długoterminowym.
A spółki meblowe sobie zapamiętam na przyszłość jako te przynoszące ponadprzeciętne stopy zwrotu ...


www.maklerska.pl